Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dlaczego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dlaczego. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2016

62 cele na rok 2016

Czemu warto wyznaczać cele?
Bo cele osiągamy automatycznie. Jestem przekonana, że 80% zapisanych celów realizuje się podświadomie - podejmujemy na co dzień takie decyzje, spotykamy takich ludzi na swojej drodze, którzy krok po kroku przybliżają nas do osiągnięcia tego, co sobie zapisaliśmy. A zapisane to 50% zmaterializowane.
Gotowi? Start!

1. Ja sadzę i uprawiam zioła.
2. Ja przygarniam kota.
3. Ja biorę ślub.
4. Ja zarabiam 15 000 zł miesięcznie.
5. Ja pomagam 10 osobom zarabiać 5 000 zł miesięcznie.
6. Ja wyjeżdżam w podróż do Włoch.
7. Ja kwalifikuje się na Wyprawę po Wiedzę na dwóch numerach.
8. Ja kwalifikuję się na Galę FM Group do Grecji.
9. Ja uprawiam sport.
10. Ja zdrowo się odżywiam.
11. Ja uczę się Pool Dance.
12. Ja jestem Złotą Orchideą.
13. Ja mam świetne relacje z braćmi.
14. Ja mam wspaniałe relacje z rodzicami.
15. Ja prowadzę Szkolenia Tygodniowe w Koszalinie.
16. Ja piszę dziennik pozytywnych myśli.
17. Ja odbieram Mercedesa klasy A.
18. Ja kocham, szanuję i akceptuję siebie.
19. Ja mieszkam we własnym mieszkaniu.
20. Ja ważę 65 kg.
21. Ja robię rytuały tybetańskie.
22. Ja kupuję bilet do Peru.
23. Ja kompletuje ekwipunek na wyprawy do tropików.
24. Ja jestem wegetarianką.
25. Ja piszę i wydaję swoją pierwszą książkę.
26. Ja uczę się tańczyć.
27. Ja współpracuję z braćmi.
28. Ja dbam regularnie o moje ciało.
29. Ja poznaję raz w miesiącu nowe miejsce.
30. Ja przemawiam publiczne do 1500 osób.
31. Ja jadę na szkolenie Train the Trainer.
32. Ja mam wspaniałą garderobę.
33. Ja mam kolekcję płyt CD.
34. Ja jadę na koncert Florence + The Machine.
35. Ja jadę na koncert Eda Sheerana.
36. Ja jadę na koncert Bat For Lashes.
37. Ja mówię po hiszpańsku.
38. Ja tworzę swoją biblioteczkę.
39. Ja jadę na Open'er Festiwal.
40. Ja jadę na Przystanek Woodstock.
41. Ja mam nowy telefon Samsung Galaxy S6.
42. Ja mam przepięknie urządzoną kuchnię.
43. Ja mam przytulną sypialnię.
44. Ja mam wspaniały salon.
45. Ja uprawiam jogę.
46. Ja spotykam się z przyjaciółmi raz w tygodniu.
47. Ja czytam 52 książki.
48. Ja współpracuję z kuzynostwem.
49. Ja współpracuję z wujkami i ciociami.
50. Ja jestem w 100% zdrowa.
51. Ja mam włosy jak Jennifer Aniston.
52. Ja jadę z przyjaciółmi do Grecji.
53. Ja mam najlepszy wieczór panieński.
54. Ja uczę się seksu tantrycznego.
55. Ja mam grę Monopol i Cashflow.
56. Ja gram w soboty z Dominikiem w gry planszowe.
57. Ja zabieram 100 osób na Szkolenie Kwartalne.
58. Ja umiem gotować według  kuchni 5-przemian.
59. Ja jestem wolna od etatu.
60. Ja wstaję rano, o której  godzinie mi się podoba.
61. Ja mam wannę z hydromasażem.
62. Ja wysyłam ludziom kartki na święta.

piątek, 6 listopada 2015

Poznań, 6 listopada 2020 r.

Cześć Kasieńko,
piszę z tego cudownego roku, żebyś wiedziała, jaka wspaniała przyszłość Cię czeka już za cztery lata.
Pragnę pogratulować Ci wspaniałej rodziny. Masz kochającego męża, którego codziennie uszczęśliwiasz i który odwdzięcza Ci tym samym. Wasza miłość cały czas płonie tak samo mocno jak wtedy, kiedy braliście ślub - nota bene, to było piękne przyjęcie, wszystko było zapięte na ostatni guzik, wyglądałaś zjawiskowo w sukience Sweetheart 6060 o rozmiarze 38, wszyscy zjawili się tego słonecznego dnia, żeby uczcić to wspaniałe wydarzenie. A wesele... REWELACJA!!! Nikt jeszcze nie był na tak wspaniałym weselu jak Wasze! Przygotuj się coś wyjątkowego! Podczas wesela porozmawiaj proszę od serca z braćmi i tatą, bo teraz macie świetne relacje. Zadzwoń do nich i sprawdź!
Jest coś jeszcze... a właściwie ktoś. Ma swój kolorowy pokoik i małe łóżeczko. Ma śliczne, duże niebieskie oczka i blond włoski. Na pewno wiesz, o kogo chodzi, przyszła mamusiu. Jesteś świetna w tuleniu. Twoja miłość nie zna granic.
Do twojej rodziny należą też dwa koty i mops Tyrion, czyli tak jak zawsze chciałaś.
Mieszkacie razem w przepięknym domku pod Poznaniem. Chatka jest dwupiętrowa, z garażem na 4 samochody: Mercedes klasy B, który odebrałaś w czerwcu 2016 roku, klasa S - kabriolet - najnowszy nabytek, klasa G 6x6 - prezent dla Piotrusia z okazji 30 urodzin. Dom jest zbudowany według zasad Feng Shui, panuje tam tylko dobra energia. Co tydzień urządzacie w nim małe przyjęcia, na które zapraszacie swoich przyjaciół. Na dole domu jest część dzienna, gdzie znajduje się kuchnia, salon, jadalnia w półokrągłej części domu, żeby jak najwięcej słońca padało podczas Waszych wspólnych posiłków, są też pokoje zabaw dla dzieci. Kuchnia jest wspaniała! Mówię Ci, taka jak z Twojej tablicy marzeń - identyczna! A to, co tam gotujemy jest PRZE-PY-SZNE!!! Na górze są sypialnie i ogromny pokój kąpielowy - nad jadalnią, żeby okrągła wanna idealnie się wpasowała w półokrąg, a nad garażem jest pokój bilardowy z barem zrobionym z samochodu. Na działce, gdzie jest dużo drzew, sad i mały ogródek z ziołami. W lato rozkładacie parasol, wieszacie hamak i wystawiacie grilla i ucztujemy każdego ciepłego wieczoru przy akompaniamencie świerszczy, z kieliszkiem wina w ręku. Uczycie się grać coraz trudniejsze utwory na ukulele i gitarze. Czytacie tam książki, wąchacie kwiaty, przytulacie się w hamaku, duuuużo się bawicie z naszymi zwierzakami i nie tylko. Naprawdę masz wspaniały dom!
Co do biznesu - ze spokojem. Wszystko się ułoży. W tym momencie stać Cię na wszystko, co sobie zamarzysz - jesteś w końcu Diamentową Orchideą! Zasłużyłaś na to - gwarantuje. Dzięki Tobie w Koszalinie odbywają się Szkolenia miesięczne na całą Polskę północną. Niedługo zorganizujesz takie również w Wielkiej Brytanii dla grupy swojego brata Filipa oraz w Holandii dla zespołu Dawida. Gratuluję! Zmieniłaś życie wielu osobom, które dzięki Tobie nie muszą już więcej pracować - dobra robota! Wiem, że teraz ciężko Ci w to uwierzyć, ale w Twojej grupie jest 100 osób, które jeżdżą Mercedesami i utrzymują się wyłącznie z tego biznesu. To wszystko dzięki Twojej pracowitości i determinacji. Dasz radę! Wierze w Ciebie, bo wiem, że już to zrobiłaś!
A jeśli chodzi o Ciebie. Jesteś wspaniała! Ważysz 65 kg. Masz piękne, długie włosy w kolorze złotego blondu. Wyglądasz olśniewająco! Dbasz o siebie regularnie i zdrowo się odżywiasz. Gratuluje - wiem, że przestawienie się na inną dietę było dla Ciebie trudne. Przebiegłaś już maraton, co jest naprawdę godne podziwu, a teraz się przygotowujesz do triatlonu. Wierzę w Ciebie! Będziesz żyła długo i szczęśliwie - w dobrej formie - zapewniam. Ćwiczysz też jogę, od kiedy przestałaś pracować na początku 2016 roku, masz naprawdę bardzo dużo czasu na przygotowywanie posiłków i ćwiczenia. Cieszę się, że poświęciłaś ten czas na pracę nad sobą. Dobra robota!
Dobra wiadomość: będziecie z Piotrem dużo podróżować! Gdzie? WSZĘDZIE!!! Zaczniecie od podróży poślubnej w lipcu. Rzym wygląda wspaniale o tej porze roku. Zakwalifikujesz się na wyprawę po wiedzę i pojedziesz razem z całym zespołem do Grecji. W 2017 r. odwiedzicie Wyspy Kanaryjskie - Piotr pokaże Ci wszystkie wyjątkowe miejsca, gdzie był w liceum. Za to Ty zabierzesz go do Paryża i okolic, żeby pokazać, gdzie byłaś na wymianie. Było cudownie! Miejscowa kuchnia, te romantyczne miejsca. Coś niesamowitego! Raz w miesiącu zwiedzacie, jakieś wyjątkowe miejsce w Polsce, a jest ich całkiem sporo. Wypełniliście już kilka albumów ze zdjęciami - rewelacja! W 2018 r. pojechaliście do stanów na cały miesiąc. Route 66 - coś Ci świta? Było wspaniale. Żeberka nigdzie nie smakują tak jak w Alabamie. Rok 2019 to przede wszystkim wyjazd do Hiszpanii i Portugalii. A w tym roku? Właśnie planujecie wyjazd off-road do Rumunii, żeby spełnić marzenie Piotrusia. Super, co nie?
Po co napisałam ten list? Żeby powiedzieć, że WARTO. Cokolwiek teraz robisz - WARTO. Jeśli masz jakieś wątpliwości - WARTO. Rób swoje - wszystko się ułoży!
Dziękuję, że dałaś rade przejść tę drogę i że w ogóle Ci się chciało. Gratulacje. Jesteś wielkim człowiekiem!
Kocham Cię,
Kasia Lewandowska

wtorek, 15 września 2015

Wysiadam!

"Człowiek może osiągnąć wszystko czego pragnie,
jeśli tylko pomoże innym w osiągnięciu tego - czego oni pragną."
Zig Ziglar

Prawie rok temu zwolniłam się z "pracy moich marzeń". Pamiętam, jak wszyscy pukali się w czoło i stwierdzili, że coś musi być ze mną nie tak, bo przecież tyyyle osób chciałoby być na moim miejscu. Pięć osób, jak takie sępy, co chwilę się pytało, czy już mogą składać CV na moje stanowisko czy jeszcze nie wypada. Moja praca polegała na wykonywaniu trzech, niezwiązanych ze sobą etatów w standardowym czasie pracy, czyli 8 godzin. Miałam czterech przełożonych i wszystkim musiałam dogodzić w wyznaczonym terminie - PARANOJA. Przy ogromie pracy, którą wykonywałam i wiedzy, którą musiałam nabyć, dwa tysiące złotych to były naprawdę marne grosze.

Zastanawialiście się kiedyś, czym zajmują się osoby, które mają czas, żeby o dziewiątej rano pójść pobiegać w nowych reebokach? Albo czy myśleliście kiedykolwiek o tym, skąd ludzie mają pieniądze na te wszystkie piękne rzeczy? Czemu mają czas i pieniądze na dalekie podróże, a ja mam tylko 20 dni urlopu na rok (a po dwóch latach nawet 26)? Czemu jedni mają środki na wychowywanie dzieci samemu, a inni się kłócą o miejsca w przedszkolach?

Im więcej pytań sobie zadawałam, tym bardziej chciałam mieć takie życie, jakie mają niestety tylko jednostki, a nie "większość". Chcę wieźć wyjątkowe życie, a nie w stylu "przecież nie można mieć wszystkiego". Skoro inni mogą to wszystko mieć, to ja też! Przecież mam niepowtarzalne talenty, niczego mi nie brakuje, dysponuję wszystkim, co jest potrzebne do osiągnięcia sukcesu! Przyglądam się czasem osobom, które odniosły sukces i zastanawiam się w myślach "jak ktoś TAKI może być bogaty i robić w życiu, co tylko mu się podoba, a ja nie?".

Doszłam do wniosku, że na etacie, nie da się realizować swoich marzeń - tylko szefa.

W końcu poszłam po rozum do głowy i znalazłam, a właściwie on sam mnie znalazł - mój kolega, który w wieku 25 lat jeździ Mercedesem klasy A, nowiutkim, z salonu i zarabia pięciocyfrowe kwoty, wstaje o której godzinie chce, rano chodzi na ulubione treningi, zdrowo się odżywia, wygląda świetnie i jest najszczęśliwszą osobą, jaką znam (w tę sobotę bierze ślub). Na każdej płaszczyźnie życia wiedzie mu się doskonale. Dwa lata temu złapałam go za rękaw i powiedziałam:
- Ej gościu, czymkolwiek się zajmujesz, ja też chcę.
Pamiętam nasze pierwsze spotkanie w poznańskiej Palmiarni - wtedy właśnie podjęłam decyzję, że ten cały wyścig szczurów w pracy nie jest dla mnie. Jedyna osoba, z którą chcę się ścigać to ja sama. Chce być z każdym dniem coraz lepsza i lepsza.

Co teraz robię?
Zajmuję się profesjonalnie marketingiem sieciowym, jestem trenerem stylu życia - pomagam innym osobą stać się bogatymi, dzięki temu ja sama staję się coraz zamożniejsza (pomaganie - nawet bezinteresowne - zawsze się opłaca). Poza tym cieszę się życiem, spotykam się ze znajomymi i rodziną, razem budujemy biznes i się przy tym dobrze bawimy. A najważniejsza rzecz jest taka, że codziennie - absolutnie codziennie się rozwijam i czuję się coraz lepiej z samą sobą. Tworzę zupełnie inny świat, w moim zespole spełnianie indywidualnych celów jest priorytetem.

I tak - jeszcze muszę trochę posiedzieć na etacie, ale zdaję sobie sprawę z tego, że już za chwilę będę zupełnie wolnym człowiekiem, a nie szczurem, któremu nie wolno nawet myśleć o czymś lepszym.

sobota, 5 września 2015

Kobieta Sukcesu

To był ciężki dla mnie tydzień. Pogodzenie roli córki, narzeczonej, bizneswoman, pani domu, piosenkarki, pisarki - jest po prostu ciężkie. Muszę żyć ze świadomością, że perfekcyjna mogę być tylko w jednej roli, a jeśli chodzi o resztę - jestem na granicy akceptowalności - niby gotuję, ale rzadko i zwykłe dania, niby sprzątam, ale nie wystarczająco, niby kontaktuję się z moją mamą, ale nie lubię słuchać tego, co mi mówi i tak dalej, i tak dalej... Znacie to? Założę się, że tak.
Mam duże cele. Między innymi chce być idealna w tych rolach, które na początku wymieniłam. Najbardziej jednak pragnę, żeby moja rodzina była bogata i wolna od zmartwień. Chce dać każdemu możliwość życia w dostatku i spełnienia marzeń. Chce dawać ludziom to, czego im brakuje - spełnienie. Chce zmienić wizerunek branży marketingu sieciowego w Polsce, żeby była postrzegana jako najprostszy sposób osiągnięcia bogactwa przez zwykłego człowieka. Robiąc proste rzeczy w ciągu dnia mogę odnieść sukces - i to jest dla mnie priorytet.
W tym momencie (mam dwadzieścia pięć lat) świadomie wybieram bycie bizneswoman. Odniosę sukces, a dopiero później będę matką, idealną żoną, idealną córką, idealną panią domu, piosenkarką i pisarką. Dlaczego? 
Dzisiaj jest wieczór kawalerski i panieński znajomej pary ze studiów - ja idę dzisiaj na panieński, a mój Piotr już wczoraj zaczął kawalerski. Dlatego wczoraj postanowiłam zrobić sobie wieczór dla Kasi i poszłam do sklepu po chipsy, papierosy i piwo - czyli trzy rzeczy, których nie używam na co dzień. Zapaliłam w mieszkaniu świeczki, włączyłam film Tima Bartona i spędziłam super wieczór. Ale rano obudziłam się z ogromnym kacem moralnym.
Przecież ja nie chce taka być. Przecież ja nie palę. Przecież jestem na diecie (za 10 miesięcy przecież biorę ślub!).
Wstałam totalnie bez energii i absolutnie nie chciało mi się robić moich porannych rytuałów, które gwarantują mi sukces. Baaardzo mi się nie chciało. Pomyślałam: Od poniedziałku zacznę je znowu robić. Przecież nic się nie stanie. Przecież jest panieński Pauliny...
Stanie się! Odwleczesz to wszystko, o co tak walczysz na co dzień. Zawalasz równie ważne role w swoim życiu, żeby być kobietą sukcesu, a nie chce Ci się od teraz przez godzinę zrobić swoich rytuałów? O NIE!!! Wstajemy!
Wstałam i zrobiłam.
Dlaczego o tym piszę? Bo uważam, że każdy ma jakiś cel w życiu - jeśli nie wie jaki, to jest to cel kogoś innego. Dążymy do tego celu cały czas i - SPOILER - pojawią się chwile zwątpienia! Będzie się nie chciało tym razem. Będzie ciężko ruszyć tyłek. Będzie się popełniać błędy.
Moim zdaniem już JESTEM KOBIETĄ SUKCESU, bo właśnie wygrałam z samym sobą i mogę osiągnąć wszystko, co tylko chce w życiu - byleby było związane z pomaganiem innym.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

O Celach Słów Kilka

Wiem, co powiecie (bo mnie również nasuwa się to na myśl). Jest początek stycznia - są noworoczne postanowienia, które już za miesiąc przestaną obowiązywać...
NIE!!!
Już rok temu nie mam postanowień - mam CELE, które realizuje w mniejszym lub większym stopniu - w zależności od tego, czy jestem na nie gotowa czy nie.

Wyobraźcie sobie, że jesteście 3-letnimi dziećmi i dostajecie od rodziców gałkę lodów w wafelku (mnie często zabierała babcia). Będąc małą dziewczynką, czasem się zdarzało, że niepostrzeżenie ta gałka jakimś cudem spadała na ziemię, a ja zostawałam smutna - i bez lodów. Straszne...
Pomyślcie sobie, co by było gdybym poprosiła babcię o dwie gałki lodów zamiast jednej. Dostałabym obie?
NIE!!!
Nie potrafiłam sobie poradzić z jedną, więc z dwiema również nie dam rady.

Tak samo jest z celami. Coś nie poszło po Twojej myśli? Wspaniale! Nie zrealizowałeś swoich planów? Świetnie! Żadnego? Jeszcze lepiej!
Mam dla Ciebie wiadomość - nie byłaś gotowa! - to wszystko. Potrzeba trochę więcej samorozwoju, wewnętrznej motywacji, trzeba przeczytać jakąś książkę, poszukać jak? Ale na samym początku odpowiedzieć sobie na pytanie DLACZEGO?

Dlaczego chcę tyle ważyć? Dlaczego chcę tyle zarabiać? Dlaczego chcę mieć taki związek, jakiego pragnę?
Nie umiesz na te pytania odpowiedzieć? Nie potrzebujesz tego.

Powiem Wam, że ja mam olbrzymie DLACZEGO? i wiem, że prędzej czy później zrealizuję wszystko, w co będę wstanie uwierzyć, że kiedyś to osiągnę. Dzięki temu mimo, że moja droga na razie jest usłana porażkami, wiem, że będę o wiele lepszą osobą, jeśli zaczekam na rezultaty, których pragnę.

Powodzenia w osiąganiu celów! Trzymam za Was kciuki! (A jeszcze bardziej za siebie)