Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cele. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lutego 2016

Piotruś Pan

źródło: www.pinterest.com

Mam w domu Piotrusia, Piotrusia Pana, który z uporem i zaangażowaniem dąży do swoich celów. Za każdym dniem jest coraz bliżej realizacji marzeń i wciąż wymyśla sobie nowe. To jest cudowne! Żyć z osoba, która traktuje swoje życie jak przygodę, w której trzeba jak najwięcej przeżyć. Jest chodzącą inspiracją i dzięki niemu pragnę być z każdym dniem i każdą godziną coraz lepsza i lepsza.
Sądzę, że my kobiety nie mamy takiego daru. Jesteśmy trochę zbyt rozsądne. Zapytałam kiedyś mojej współlokatorki, co będzie miała za 10 lat. Odparła, że męża, dzieci, psa, dom... Piotr zapytany o to samo wykrzyknął:
- Czołg!
Różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami są wspaniałe. Uwielbiam zauważać kolejne cechy, które się uzupełniają. Myślę, że gdyby nie Piotr, wiodłabym logiczne i nudne życie jako doktor a z czasem profesor chemii, miałabym mieszkanie, jeździłabym dwa razy w roku na wakacje. Z nim wszystko jest takie... kolorowe! Chcę jeździć ciągle na wakacje, wyglądać wspaniale, malować się, ładnie pachnieć, golić nogi, gotować pyszne rzeczy, przeżywać, całować się, doświadczać, budzić się codziennie we wspaniałym nastroju - po prostu ŻYĆ najpiękniej jak potrafię!
Piotrusiu, jestem wdzięczna, że Cię mam - z każdym dniem coraz mocniej.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Kryzys Edukacji


"Standardowa edukacja zapewni Ci przeżycie. Samokształcenie - fortunę"
Jim Rohn

Wkurza mnie to, czego byłam uczona w szkole. Naprawdę, jeśli chodzi o to, co myślę na temat tych instytucji i programu nauczania nie znajduję słów, jak wyrazić moja wściekłość. Uczyłam się standardowo przez 14 lat jako piątkowy uczeń. Jestem magistrem chemii. Mój 8-letni brat niestety będzie szedł tym samym programem co ja, niestety. Jestem zła, że cały świat pragnie wykształcić idealnych pracowników i że w moim przypadku poszło im wspaniale. Boję się podjąć kroki w kierunku stworzenia czegoś nowego. Truchleję już na sama myśl, że miałabym pracować bez wypłaty albo gdy zastanawiam się, skąd bym wzięła klientów. Martwię się cały czas, co by powiedzieli inni, gdyby przeczytali to, co napisałam - gdyby wiedzieli, co naprawdę sądzę. Nie dostałabym pewnie wtedy piątki... Dlatego jestem spłukana i bardzo mi z tym źle.

Mam 25 lat i dopiero teraz zrozumiałam, że nie uczono mnie tego, czego naprawdę potrzebuję i pragnę. Dawano mi piątki za to, że coś przeczytałam kilka razy, a nie za DZIAŁANIE. Tak naprawdę wszystko, czego potrzebowałam do życia i spełnienia nauczyłam się nie w szkole, tylko w życiu. Prowadzę swój własny biznes w ramach Marketingu Sieciowego, gdzie mogę się dowiedzieć WSZYSTKIEGO, co jest wymagane do odniesienia sukcesu w życiu. Cały czas się rozwijam, cały czas myślę, co mogę poprawić, co działa dobrze, a co działa źle.

Wysyłałam dzisiaj CV, żeby zamiast 1600 zł zacząć zarabiać co najmniej 3000 zł i doszłam do wniosku, że to nie jest możliwe po chemii. Aplikowałam przede wszystkim na pozycję sprzedawcy/handlowca wszelkiego rodzaju, żeby nauczyć się działać na własny rachunek. I może zbiorę dwójki i trójki od znajomych, ale moja karta kredytowa w końcu sobie odpocznie.

Znajduję oczywiście również pozytywny aspekt chodzenia do szkoły - osoby, które miałam przyjemność poznać: mojego przyszłego męża w liceum, moich przyjaciół na studiach. Dziękuję, że mamy możliwość przeżywania  tego życia razem.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

62 cele na rok 2016

Czemu warto wyznaczać cele?
Bo cele osiągamy automatycznie. Jestem przekonana, że 80% zapisanych celów realizuje się podświadomie - podejmujemy na co dzień takie decyzje, spotykamy takich ludzi na swojej drodze, którzy krok po kroku przybliżają nas do osiągnięcia tego, co sobie zapisaliśmy. A zapisane to 50% zmaterializowane.
Gotowi? Start!

1. Ja sadzę i uprawiam zioła.
2. Ja przygarniam kota.
3. Ja biorę ślub.
4. Ja zarabiam 15 000 zł miesięcznie.
5. Ja pomagam 10 osobom zarabiać 5 000 zł miesięcznie.
6. Ja wyjeżdżam w podróż do Włoch.
7. Ja kwalifikuje się na Wyprawę po Wiedzę na dwóch numerach.
8. Ja kwalifikuję się na Galę FM Group do Grecji.
9. Ja uprawiam sport.
10. Ja zdrowo się odżywiam.
11. Ja uczę się Pool Dance.
12. Ja jestem Złotą Orchideą.
13. Ja mam świetne relacje z braćmi.
14. Ja mam wspaniałe relacje z rodzicami.
15. Ja prowadzę Szkolenia Tygodniowe w Koszalinie.
16. Ja piszę dziennik pozytywnych myśli.
17. Ja odbieram Mercedesa klasy A.
18. Ja kocham, szanuję i akceptuję siebie.
19. Ja mieszkam we własnym mieszkaniu.
20. Ja ważę 65 kg.
21. Ja robię rytuały tybetańskie.
22. Ja kupuję bilet do Peru.
23. Ja kompletuje ekwipunek na wyprawy do tropików.
24. Ja jestem wegetarianką.
25. Ja piszę i wydaję swoją pierwszą książkę.
26. Ja uczę się tańczyć.
27. Ja współpracuję z braćmi.
28. Ja dbam regularnie o moje ciało.
29. Ja poznaję raz w miesiącu nowe miejsce.
30. Ja przemawiam publiczne do 1500 osób.
31. Ja jadę na szkolenie Train the Trainer.
32. Ja mam wspaniałą garderobę.
33. Ja mam kolekcję płyt CD.
34. Ja jadę na koncert Florence + The Machine.
35. Ja jadę na koncert Eda Sheerana.
36. Ja jadę na koncert Bat For Lashes.
37. Ja mówię po hiszpańsku.
38. Ja tworzę swoją biblioteczkę.
39. Ja jadę na Open'er Festiwal.
40. Ja jadę na Przystanek Woodstock.
41. Ja mam nowy telefon Samsung Galaxy S6.
42. Ja mam przepięknie urządzoną kuchnię.
43. Ja mam przytulną sypialnię.
44. Ja mam wspaniały salon.
45. Ja uprawiam jogę.
46. Ja spotykam się z przyjaciółmi raz w tygodniu.
47. Ja czytam 52 książki.
48. Ja współpracuję z kuzynostwem.
49. Ja współpracuję z wujkami i ciociami.
50. Ja jestem w 100% zdrowa.
51. Ja mam włosy jak Jennifer Aniston.
52. Ja jadę z przyjaciółmi do Grecji.
53. Ja mam najlepszy wieczór panieński.
54. Ja uczę się seksu tantrycznego.
55. Ja mam grę Monopol i Cashflow.
56. Ja gram w soboty z Dominikiem w gry planszowe.
57. Ja zabieram 100 osób na Szkolenie Kwartalne.
58. Ja umiem gotować według  kuchni 5-przemian.
59. Ja jestem wolna od etatu.
60. Ja wstaję rano, o której  godzinie mi się podoba.
61. Ja mam wannę z hydromasażem.
62. Ja wysyłam ludziom kartki na święta.

czwartek, 10 grudnia 2015

Żądza Podróżowania

Zastanawialiście się kiedykolwiek, co tak naprawdę chcecie robić w życiu?
Ja się często nad tym zastanawiałam i tak naprawdę zawsze uzyskiwałam tę samą odpowiedź:
CHCĘ POMAGAĆ LUDZIOM, ZMIENIAĆ ICH ŻYCIE NA LEPSZE!
Albo nawet nie na lepsze, tylko na WSPANIAŁE!
I obserwując osoby, które mają wpływ na innych ludzi i robią to, co ja chcę robić, zauważyłam wspólną cechę - nikogo nie motywują tylko INSPIRUJĄ, to robienia wielkich rzeczy. Jak? Bo same już osiągnęły sukces w danej dziedzinie, bo zarabiają już tyle i ja chce zarabiać, bo wyglądają tak, jak ja chce wyglądać, bo mówią to, co mi samej czasem ciężko powiedzieć, bo są po prostu spełnione w życiu i teraz przekazują wiedzę, jak to zrobiły, żeby każdy miał możliwość wykonać swoje "pompki" i spełnić swoje marzenia.
Jestem zafascynowana panią Beatą Pawlikowską, bo była tam, gdzie ja chce pojechać. Pamiętam jej audycję Świat według Blondynki w Radiu Zet, którą prowadziła razem z jakimś chłopcem, który przez całe wakacje odkładał pieniądze na wyjazd do Peru. Przed początkiem roku szkolnego pojechał tam, a później razem z panią Beatą opowiadał, co mu się najbardziej podobało w tej wielkiej podróży. I pomyślałam sobie wtedy, że na pewno kiedyś też tam pojadę, a później razem z panią Beatą poopowiadamy słuchaczom radia, jak było cudownie na drugiej półkuli.
Postanowiłam, że kupię ten bilet do Peru w przyszłym roku. Skoro i tak tam kiedyś będę, to czemu nie pojechać tam najszybciej, jak się da? Nie wiem, jak to zrobię i skąd wezmę pieniądze, ale go kupię. Pojadę i zobaczę te lamy, Machu Picchu, kolorowe czapki z wełny z alpaki, będę jadła komosę ryżową, popijając herbatą z liści koki. Zasługuję na to i akceptuję to teraz! Chcę jeździć, chcę podróżować, jestem żądna przygód. Kiedy? Teraz!

źródło: www.pinterest.com

Jesteś Kimś Więcej, Niż Ci Się Wydaje

Przeżyłam dzisiaj coś niesamowitego.

Czy kiedykolwiek spotkała Cię sytuacja, w której robiłeś coś dłuższy czas, nie widząc większych rezultatów? Wiesz, że wkładasz dużo pracy i serca, wykonujesz wszystkie czynności, ale coś nie idzie? Czy jest w ogóle sens to robić? Czy nie znaleźć sobie innego zajęcia?
Też tak miałam ostatnio. Wiem, że w każdym biznesie istnieje opóźniona gratyfikacja, ale po prostu o tym zapomniałam. Dzisiaj odkryłam, że już osiągnęłam bardzo dużo.
Na konsultacjach z zespołem dostaliśmy wyjątkowe zadanie - powiedz KAŻDEJ osobie na sali, za co jej dziękujesz.
Pierwsze, co usłyszałam w głowie: kurczę, tu jest 15 osób, nie będę wiedziała, co powiedzieć... dobra, jedną rzecz zawsze się wymyśli... a co, jak ktoś nie będzie wiedział, co powiedzieć o mnie...
I zaczęło się. Wymienialiśmy wdzięczność przez półtorej godziny. To nie były uprzejmości, tylko przekaz prosto z serducha. Wiedziałam, co mam mówić i była to sama prawda. Jest wiele rzeczy, za które można kogoś docenić i chce to robić jak najczęściej. Osoby docenione zmieniają się całkowicie, przechodzą transformacje w jednej chwili i wychodzą z konsultacji odmienione, wyglądają zupełnie inaczej. Dowiedziałam się o sobie wspaniałych rzeczy - jestem dla wszystkich inspiracją, jestem wzorem do naśladowania, jestem świetnym mówcą, jestem mądra, niesamowicie szybko się rozwijam, zmieniam ludziom życie, zmieniam ich punkt widzenia, mam wpływ na wiele osób, robię wielkie rzeczy.
Czuję się wspaniale, słysząc to wszystko i zamierzam to teraz oddawać na bieżąco, żeby jak najwięcej osób też to poczuło. Wiem, że to, co robię ma sens i robię to najlepiej jak potrafię.


piątek, 6 listopada 2015

Poznań, 6 listopada 2020 r.

Cześć Kasieńko,
piszę z tego cudownego roku, żebyś wiedziała, jaka wspaniała przyszłość Cię czeka już za cztery lata.
Pragnę pogratulować Ci wspaniałej rodziny. Masz kochającego męża, którego codziennie uszczęśliwiasz i który odwdzięcza Ci tym samym. Wasza miłość cały czas płonie tak samo mocno jak wtedy, kiedy braliście ślub - nota bene, to było piękne przyjęcie, wszystko było zapięte na ostatni guzik, wyglądałaś zjawiskowo w sukience Sweetheart 6060 o rozmiarze 38, wszyscy zjawili się tego słonecznego dnia, żeby uczcić to wspaniałe wydarzenie. A wesele... REWELACJA!!! Nikt jeszcze nie był na tak wspaniałym weselu jak Wasze! Przygotuj się coś wyjątkowego! Podczas wesela porozmawiaj proszę od serca z braćmi i tatą, bo teraz macie świetne relacje. Zadzwoń do nich i sprawdź!
Jest coś jeszcze... a właściwie ktoś. Ma swój kolorowy pokoik i małe łóżeczko. Ma śliczne, duże niebieskie oczka i blond włoski. Na pewno wiesz, o kogo chodzi, przyszła mamusiu. Jesteś świetna w tuleniu. Twoja miłość nie zna granic.
Do twojej rodziny należą też dwa koty i mops Tyrion, czyli tak jak zawsze chciałaś.
Mieszkacie razem w przepięknym domku pod Poznaniem. Chatka jest dwupiętrowa, z garażem na 4 samochody: Mercedes klasy B, który odebrałaś w czerwcu 2016 roku, klasa S - kabriolet - najnowszy nabytek, klasa G 6x6 - prezent dla Piotrusia z okazji 30 urodzin. Dom jest zbudowany według zasad Feng Shui, panuje tam tylko dobra energia. Co tydzień urządzacie w nim małe przyjęcia, na które zapraszacie swoich przyjaciół. Na dole domu jest część dzienna, gdzie znajduje się kuchnia, salon, jadalnia w półokrągłej części domu, żeby jak najwięcej słońca padało podczas Waszych wspólnych posiłków, są też pokoje zabaw dla dzieci. Kuchnia jest wspaniała! Mówię Ci, taka jak z Twojej tablicy marzeń - identyczna! A to, co tam gotujemy jest PRZE-PY-SZNE!!! Na górze są sypialnie i ogromny pokój kąpielowy - nad jadalnią, żeby okrągła wanna idealnie się wpasowała w półokrąg, a nad garażem jest pokój bilardowy z barem zrobionym z samochodu. Na działce, gdzie jest dużo drzew, sad i mały ogródek z ziołami. W lato rozkładacie parasol, wieszacie hamak i wystawiacie grilla i ucztujemy każdego ciepłego wieczoru przy akompaniamencie świerszczy, z kieliszkiem wina w ręku. Uczycie się grać coraz trudniejsze utwory na ukulele i gitarze. Czytacie tam książki, wąchacie kwiaty, przytulacie się w hamaku, duuuużo się bawicie z naszymi zwierzakami i nie tylko. Naprawdę masz wspaniały dom!
Co do biznesu - ze spokojem. Wszystko się ułoży. W tym momencie stać Cię na wszystko, co sobie zamarzysz - jesteś w końcu Diamentową Orchideą! Zasłużyłaś na to - gwarantuje. Dzięki Tobie w Koszalinie odbywają się Szkolenia miesięczne na całą Polskę północną. Niedługo zorganizujesz takie również w Wielkiej Brytanii dla grupy swojego brata Filipa oraz w Holandii dla zespołu Dawida. Gratuluję! Zmieniłaś życie wielu osobom, które dzięki Tobie nie muszą już więcej pracować - dobra robota! Wiem, że teraz ciężko Ci w to uwierzyć, ale w Twojej grupie jest 100 osób, które jeżdżą Mercedesami i utrzymują się wyłącznie z tego biznesu. To wszystko dzięki Twojej pracowitości i determinacji. Dasz radę! Wierze w Ciebie, bo wiem, że już to zrobiłaś!
A jeśli chodzi o Ciebie. Jesteś wspaniała! Ważysz 65 kg. Masz piękne, długie włosy w kolorze złotego blondu. Wyglądasz olśniewająco! Dbasz o siebie regularnie i zdrowo się odżywiasz. Gratuluje - wiem, że przestawienie się na inną dietę było dla Ciebie trudne. Przebiegłaś już maraton, co jest naprawdę godne podziwu, a teraz się przygotowujesz do triatlonu. Wierzę w Ciebie! Będziesz żyła długo i szczęśliwie - w dobrej formie - zapewniam. Ćwiczysz też jogę, od kiedy przestałaś pracować na początku 2016 roku, masz naprawdę bardzo dużo czasu na przygotowywanie posiłków i ćwiczenia. Cieszę się, że poświęciłaś ten czas na pracę nad sobą. Dobra robota!
Dobra wiadomość: będziecie z Piotrem dużo podróżować! Gdzie? WSZĘDZIE!!! Zaczniecie od podróży poślubnej w lipcu. Rzym wygląda wspaniale o tej porze roku. Zakwalifikujesz się na wyprawę po wiedzę i pojedziesz razem z całym zespołem do Grecji. W 2017 r. odwiedzicie Wyspy Kanaryjskie - Piotr pokaże Ci wszystkie wyjątkowe miejsca, gdzie był w liceum. Za to Ty zabierzesz go do Paryża i okolic, żeby pokazać, gdzie byłaś na wymianie. Było cudownie! Miejscowa kuchnia, te romantyczne miejsca. Coś niesamowitego! Raz w miesiącu zwiedzacie, jakieś wyjątkowe miejsce w Polsce, a jest ich całkiem sporo. Wypełniliście już kilka albumów ze zdjęciami - rewelacja! W 2018 r. pojechaliście do stanów na cały miesiąc. Route 66 - coś Ci świta? Było wspaniale. Żeberka nigdzie nie smakują tak jak w Alabamie. Rok 2019 to przede wszystkim wyjazd do Hiszpanii i Portugalii. A w tym roku? Właśnie planujecie wyjazd off-road do Rumunii, żeby spełnić marzenie Piotrusia. Super, co nie?
Po co napisałam ten list? Żeby powiedzieć, że WARTO. Cokolwiek teraz robisz - WARTO. Jeśli masz jakieś wątpliwości - WARTO. Rób swoje - wszystko się ułoży!
Dziękuję, że dałaś rade przejść tę drogę i że w ogóle Ci się chciało. Gratulacje. Jesteś wielkim człowiekiem!
Kocham Cię,
Kasia Lewandowska

wtorek, 22 września 2015

Zacznij Myśleć

Czy mogę opowiedzieć historię mojej mamy? 
Po rozwodzie moja mama dostała dom z ogródkiem. Oczywiście, w części musiała spłacić mojego tatę, ale są to naprawdę grosze w porównaniu z tym, ile jest on wart. Wybudowali go z miłością, razem, żeby cała rodzina, czyli rodzice, moja babcia i jej mąż, moich czterech braci i ja - żeby wszyscy mieli kąt dla siebie i żebyśmy żyli w zgodzie i w dostatku. Moi dziadkowie zmarli kilka lat temu, tata wyprowadził się do Anglii i wziął ślub z inną kobietą, mój brat się ożenił z miłością swojego życia, urodziło im się dziecko i również wiodą życie w Wielkiej Brytanii. Kolejny brat wyjechał do Holandii, nie utrzymuje za bardzo z mamą i ze mną kontaktu - obraził się o jakąś pierdołę. Trzeci brat uczy się samodzielności, wynajmując pokój w mieście. Ja pracuję w Poznaniu, bo mój przyszły mąż robi tutaj doktorat, a w siedmiopokojowym domu pod Koszalinem mieszka moja mama z ośmioletnim Dominikiem. Nie ma jej kto pomagać na co dzień, ja przyjeżdżam na weekendy i tylko dużo do niej dzwonię, żeby podtrzymać ją na duchu. Wiem, jak jej ciężko samej wychowywać ośmiolatka z obniżonym poczuciem własnej wartości i jednocześnie dbać o dużo za duży jak dla nich dom. Moja mama jest twardzielem - nigdy się nie poddaje, po rozwodzie podniosła się dużo szybciej niż inne kobiety, cały czas chce czegoś więcej od życia i choć chyba już nie wierzy w miłość do innego mężczyzny, to dalej stara się z całych sił stworzyć Dominikowi i sobie najlepsze życie, na jakie zasługują. Prowadzi swój własny biznes i myśli o założeniu w przyszłości fundacji dla dorosłych, samotnych osób z zespołem Downa (to był kiedyś jej plan B na zagospodarowanie miejsca w naszym dużym domu). 
Sytuacja w tym momencie wygląda następująco: chcemy sprzedać dom, dałyśmy już ogłoszenia na różnych portalach, powiedziałyśmy wszystkim, których znamy, że takie są nasze plany, jednak zainteresowanie jest żadne. Nie chcę, żeby moja mama się cały czas martwiła o naprawy, kupno gazu, żeby mieć ciepłą wodę, zamówieniu drewna na zimę czy o niedziałające ogrzewanie centralne. Brakuje tam po prostu faceta, który by o to dbał tak, jak kobiety niestety nie potrafią. Dlatego sądzę, że kupno mieszkania jest rewelacyjnym rozwiązaniem, bo poza zmniejszeniem kosztów utrzymania, również kłopoty staną się mniejsze lub w ogóle ich nie będzie.
Skoro tak długo trwa znalezienie kupca, to dwa tygodnie temu zaczęłam rozmawiać z mamą o wynajęciu domu i przeprowadzeniu się do mieszkania. Nawet jeśli moja mama nic by miała na takiej zamianie nie zarobić, to i tak warto zrzucić z siebie ten cały ciężar dbania o coś, co za chwilę nie będzie jej i zaprzestanie poświęcania czasu na niedające zysku działania w domu, a poświęcenie go na robienie rzeczy wartościowych. A w momencie, kiedy znajdzie się kupiec, to zawsze można rozwiązać umowę wynajmu i dom po prostu sprzedać.
Mama podeszła do tematu sceptycznie, zaczęła się martwić, czy skoro będzie wynajemcą, to czy nie ludzie nie będą jej głowy zawracać jakimiś małymi naprawami, czy nie będą narzekać, że coś nie działa jak należy itd. Najważniejsze jednak, że myśl o wynajmie została zasiana!
Dwie godziny temu zadzwoniła do mnie moja mama, oznajmiając mi, że zamierza wynająć dom lub jego część Szkole Demokracji, która dopiero się otwiera i szuka trzech pokoi z dostępem do kuchni w godzinach szkolnych. Problem rozwiązany! Cudownie, prawda? Rozwiązanie znalazło się w niecałe dwa tygodnie. Kto by pomyślał?

Dlaczego to piszę?
Chcę po prostu Cię zapewnić, że obojętnie jak duży jest problem - i tak prędzej czy później znajdziesz rozwiązanie. To rozwiązanie być może nie będzie takie, jakie na początku sobie założyłaś, ale będzie. Chcę wlać nadzieję w Twoje serce, że wszystkie troski prędzej czy później znikną, więc nie przejmuj się nimi teraz. Zacznij myśleć o rozwiązaniach, bo pewnie na wyciągnięcie ręki. Sądzę, że gdyby nie ta nowa MYŚL o wynajęciu, to moja mama nie zwróciłaby uwagi na problem szkoły, a tak mogła upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu (bo Dominik zacznie do niej chodzić).

Uwierz mi, wystarczy MYŚLEĆ o tym, co chcesz mieć, a przestać o tym, czego nie chcesz, żeby wszystko zaczęło się układać - na każdej płaszczyźnie życia.

wtorek, 15 września 2015

Detoks

Stało się. Mam już dosyć. Muszę coś zmienić. Nie jestem pewna, czy to przez okres, czy z innego powodu, ale czuje się... ciężko. Niby nie jem dużo, a mam wrażenie, jakbym połknęła słonia. KONIEC. Żeby coś zmienić, trzeba coś zmienić, dlatego znalazłam rozwiązanie:


I już nie mogę się doczekać. Więcej szczegółów, jak się do detoksu przygotować, co kupić, na co się nastawić na blogu http://alkalicznystylzycia.blogspot.com/. Zamierzam zacząć trochę wcześniej, bo po prostu dłużej takiego ciężkiego żołądka nie zniosę - czyli po weselu kolegów ze studiów.

Start -> 21 września 2015r.

Moim celem jest oczyszczenie organizmu, a w dalszej perspektywie waga 65 kg (ze względu na zbliżający się ślub, oczywiście). Trzymajcie kciuki!

Wysiadam!

"Człowiek może osiągnąć wszystko czego pragnie,
jeśli tylko pomoże innym w osiągnięciu tego - czego oni pragną."
Zig Ziglar

Prawie rok temu zwolniłam się z "pracy moich marzeń". Pamiętam, jak wszyscy pukali się w czoło i stwierdzili, że coś musi być ze mną nie tak, bo przecież tyyyle osób chciałoby być na moim miejscu. Pięć osób, jak takie sępy, co chwilę się pytało, czy już mogą składać CV na moje stanowisko czy jeszcze nie wypada. Moja praca polegała na wykonywaniu trzech, niezwiązanych ze sobą etatów w standardowym czasie pracy, czyli 8 godzin. Miałam czterech przełożonych i wszystkim musiałam dogodzić w wyznaczonym terminie - PARANOJA. Przy ogromie pracy, którą wykonywałam i wiedzy, którą musiałam nabyć, dwa tysiące złotych to były naprawdę marne grosze.

Zastanawialiście się kiedyś, czym zajmują się osoby, które mają czas, żeby o dziewiątej rano pójść pobiegać w nowych reebokach? Albo czy myśleliście kiedykolwiek o tym, skąd ludzie mają pieniądze na te wszystkie piękne rzeczy? Czemu mają czas i pieniądze na dalekie podróże, a ja mam tylko 20 dni urlopu na rok (a po dwóch latach nawet 26)? Czemu jedni mają środki na wychowywanie dzieci samemu, a inni się kłócą o miejsca w przedszkolach?

Im więcej pytań sobie zadawałam, tym bardziej chciałam mieć takie życie, jakie mają niestety tylko jednostki, a nie "większość". Chcę wieźć wyjątkowe życie, a nie w stylu "przecież nie można mieć wszystkiego". Skoro inni mogą to wszystko mieć, to ja też! Przecież mam niepowtarzalne talenty, niczego mi nie brakuje, dysponuję wszystkim, co jest potrzebne do osiągnięcia sukcesu! Przyglądam się czasem osobom, które odniosły sukces i zastanawiam się w myślach "jak ktoś TAKI może być bogaty i robić w życiu, co tylko mu się podoba, a ja nie?".

Doszłam do wniosku, że na etacie, nie da się realizować swoich marzeń - tylko szefa.

W końcu poszłam po rozum do głowy i znalazłam, a właściwie on sam mnie znalazł - mój kolega, który w wieku 25 lat jeździ Mercedesem klasy A, nowiutkim, z salonu i zarabia pięciocyfrowe kwoty, wstaje o której godzinie chce, rano chodzi na ulubione treningi, zdrowo się odżywia, wygląda świetnie i jest najszczęśliwszą osobą, jaką znam (w tę sobotę bierze ślub). Na każdej płaszczyźnie życia wiedzie mu się doskonale. Dwa lata temu złapałam go za rękaw i powiedziałam:
- Ej gościu, czymkolwiek się zajmujesz, ja też chcę.
Pamiętam nasze pierwsze spotkanie w poznańskiej Palmiarni - wtedy właśnie podjęłam decyzję, że ten cały wyścig szczurów w pracy nie jest dla mnie. Jedyna osoba, z którą chcę się ścigać to ja sama. Chce być z każdym dniem coraz lepsza i lepsza.

Co teraz robię?
Zajmuję się profesjonalnie marketingiem sieciowym, jestem trenerem stylu życia - pomagam innym osobą stać się bogatymi, dzięki temu ja sama staję się coraz zamożniejsza (pomaganie - nawet bezinteresowne - zawsze się opłaca). Poza tym cieszę się życiem, spotykam się ze znajomymi i rodziną, razem budujemy biznes i się przy tym dobrze bawimy. A najważniejsza rzecz jest taka, że codziennie - absolutnie codziennie się rozwijam i czuję się coraz lepiej z samą sobą. Tworzę zupełnie inny świat, w moim zespole spełnianie indywidualnych celów jest priorytetem.

I tak - jeszcze muszę trochę posiedzieć na etacie, ale zdaję sobie sprawę z tego, że już za chwilę będę zupełnie wolnym człowiekiem, a nie szczurem, któremu nie wolno nawet myśleć o czymś lepszym.

sobota, 5 września 2015

Kobieta Sukcesu

To był ciężki dla mnie tydzień. Pogodzenie roli córki, narzeczonej, bizneswoman, pani domu, piosenkarki, pisarki - jest po prostu ciężkie. Muszę żyć ze świadomością, że perfekcyjna mogę być tylko w jednej roli, a jeśli chodzi o resztę - jestem na granicy akceptowalności - niby gotuję, ale rzadko i zwykłe dania, niby sprzątam, ale nie wystarczająco, niby kontaktuję się z moją mamą, ale nie lubię słuchać tego, co mi mówi i tak dalej, i tak dalej... Znacie to? Założę się, że tak.
Mam duże cele. Między innymi chce być idealna w tych rolach, które na początku wymieniłam. Najbardziej jednak pragnę, żeby moja rodzina była bogata i wolna od zmartwień. Chce dać każdemu możliwość życia w dostatku i spełnienia marzeń. Chce dawać ludziom to, czego im brakuje - spełnienie. Chce zmienić wizerunek branży marketingu sieciowego w Polsce, żeby była postrzegana jako najprostszy sposób osiągnięcia bogactwa przez zwykłego człowieka. Robiąc proste rzeczy w ciągu dnia mogę odnieść sukces - i to jest dla mnie priorytet.
W tym momencie (mam dwadzieścia pięć lat) świadomie wybieram bycie bizneswoman. Odniosę sukces, a dopiero później będę matką, idealną żoną, idealną córką, idealną panią domu, piosenkarką i pisarką. Dlaczego? 
Dzisiaj jest wieczór kawalerski i panieński znajomej pary ze studiów - ja idę dzisiaj na panieński, a mój Piotr już wczoraj zaczął kawalerski. Dlatego wczoraj postanowiłam zrobić sobie wieczór dla Kasi i poszłam do sklepu po chipsy, papierosy i piwo - czyli trzy rzeczy, których nie używam na co dzień. Zapaliłam w mieszkaniu świeczki, włączyłam film Tima Bartona i spędziłam super wieczór. Ale rano obudziłam się z ogromnym kacem moralnym.
Przecież ja nie chce taka być. Przecież ja nie palę. Przecież jestem na diecie (za 10 miesięcy przecież biorę ślub!).
Wstałam totalnie bez energii i absolutnie nie chciało mi się robić moich porannych rytuałów, które gwarantują mi sukces. Baaardzo mi się nie chciało. Pomyślałam: Od poniedziałku zacznę je znowu robić. Przecież nic się nie stanie. Przecież jest panieński Pauliny...
Stanie się! Odwleczesz to wszystko, o co tak walczysz na co dzień. Zawalasz równie ważne role w swoim życiu, żeby być kobietą sukcesu, a nie chce Ci się od teraz przez godzinę zrobić swoich rytuałów? O NIE!!! Wstajemy!
Wstałam i zrobiłam.
Dlaczego o tym piszę? Bo uważam, że każdy ma jakiś cel w życiu - jeśli nie wie jaki, to jest to cel kogoś innego. Dążymy do tego celu cały czas i - SPOILER - pojawią się chwile zwątpienia! Będzie się nie chciało tym razem. Będzie ciężko ruszyć tyłek. Będzie się popełniać błędy.
Moim zdaniem już JESTEM KOBIETĄ SUKCESU, bo właśnie wygrałam z samym sobą i mogę osiągnąć wszystko, co tylko chce w życiu - byleby było związane z pomaganiem innym.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

O Celach Słów Kilka

Wiem, co powiecie (bo mnie również nasuwa się to na myśl). Jest początek stycznia - są noworoczne postanowienia, które już za miesiąc przestaną obowiązywać...
NIE!!!
Już rok temu nie mam postanowień - mam CELE, które realizuje w mniejszym lub większym stopniu - w zależności od tego, czy jestem na nie gotowa czy nie.

Wyobraźcie sobie, że jesteście 3-letnimi dziećmi i dostajecie od rodziców gałkę lodów w wafelku (mnie często zabierała babcia). Będąc małą dziewczynką, czasem się zdarzało, że niepostrzeżenie ta gałka jakimś cudem spadała na ziemię, a ja zostawałam smutna - i bez lodów. Straszne...
Pomyślcie sobie, co by było gdybym poprosiła babcię o dwie gałki lodów zamiast jednej. Dostałabym obie?
NIE!!!
Nie potrafiłam sobie poradzić z jedną, więc z dwiema również nie dam rady.

Tak samo jest z celami. Coś nie poszło po Twojej myśli? Wspaniale! Nie zrealizowałeś swoich planów? Świetnie! Żadnego? Jeszcze lepiej!
Mam dla Ciebie wiadomość - nie byłaś gotowa! - to wszystko. Potrzeba trochę więcej samorozwoju, wewnętrznej motywacji, trzeba przeczytać jakąś książkę, poszukać jak? Ale na samym początku odpowiedzieć sobie na pytanie DLACZEGO?

Dlaczego chcę tyle ważyć? Dlaczego chcę tyle zarabiać? Dlaczego chcę mieć taki związek, jakiego pragnę?
Nie umiesz na te pytania odpowiedzieć? Nie potrzebujesz tego.

Powiem Wam, że ja mam olbrzymie DLACZEGO? i wiem, że prędzej czy później zrealizuję wszystko, w co będę wstanie uwierzyć, że kiedyś to osiągnę. Dzięki temu mimo, że moja droga na razie jest usłana porażkami, wiem, że będę o wiele lepszą osobą, jeśli zaczekam na rezultaty, których pragnę.

Powodzenia w osiąganiu celów! Trzymam za Was kciuki! (A jeszcze bardziej za siebie)



piątek, 3 października 2014

Biegamy

Pamiętacie, jak w liceum rodzice, nauczyciele lub po prostu ludzie w średnim wieku mawiali:
- Wiecie, Wy teraz nie doceniacie tego, że macie wf trzy razy w tygodniu i ktoś wam wygospodarowuje trzy godziny w tygodniu na ćwiczenia...
No fakt, nie doceniałam. Wstyd się przyznać, ale częściej nie było mnie na wfie niż byłam, oceny miałam jakie miałam. Było minęło.
Dzisiaj patrzę wstecz z rozrzewnieniem, że w wieku 16 lat z wielkim trudem udawało mi się przebiec 400 m. Po półrocznej przerwie w "treningach" (w cudzysłowie, bo to za duże słowo na moje starania), dzisiaj przebiegłam 10 minut bez przerwy (co nigdy wcześniej mi się nie udało) i w ten sposób pokonałam dystans 1,320 km!!! HURRA!!!
Tak się po prostu chciałam pochwalić. Do boju!