czwartek, 3 września 2015

Nie-zwykłe Ciasto

Widzieliście?! Pojawiły się śliwki wszelkiej maści na ryneczku! HURRA!!! Są to jedne z moich ulubionych owoców - są bajeczne. Są słodkie, z nutką kwaśności, mają piękną barwę i można ich jeść, ile się chce - bez liczenia kalorii. Z resztą, co ja Wam będę tu pisać - jakie cudowne są śliwki, każdy wie! Jak byłam mała, to chodziłam z braćmi na teren szkoły - wdrapywaliśmy się na mirabelkę i objadaliśmy, aż nas brzuchy bolały. Tak smakowało moje dzieciństwo.
Wczoraj mieli wpaść do nas goście, wiec postanowiłam zrobić ciasto oczywiście ze śliwkami. Jest taka strona w sieci, gdzie są umieszczone przepisy na wszystko, co tylko można sobie zamarzyć. Znajduje się tam WSZYSTKO, od deserów, przez obiady, tarty słodkie, słone, jakie tylko zechcesz, przez sałatki tradycyjne, wymyślne, aż po domowy makaron w pięciu wariantach. Nie masz pomysłu na obiad? Wejdź na www.kwestiasmaku.com - zaraz coś Cię zainspiruje - tak jak mnie!
Kupiłam kilogram śliwek i usiadłam do komputera. Miałam ochotę na coś zwykłego, coś, gdzie śliwki grają główną rolę, a nie są tylko dodatkiem. W oko wpadł mi przepis na:

Placek ze śliwkami

Składniki:
  • 800g śliwek (dowolnej odmiany - nie wiem, jakie ja wzięłam - były fioletowe na zwnątrz, pomarańczowe w środku i słodziutkie), bez pestek, przekrojonych na ćwiartki
  • 200g miękkiego masła
  • 200g cukru pudru (wydaje mi się, że sypnęłam ciut więcej)
  • 4 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Okrągłą formę z odpinaną obręczą o średnicy 22 - 23 cm wysmarować masłem i wyłożyć krążkiem z papieru do pieczenia, tak aby zachodził też na boki formy. Ciasto: Do miski włożyć masło z cukrem pudrem, ucierać mikserem na gładką i jednolitą masę, przez minimum 8 minut. Nie przerywając ucierania, dodawać kolejno po jednym jajku, w około 3 minutowych odstępach czasu. Następnie po kilka łyżek mąki z proszkiem do pieczenia. Ciasto przełożyć do formy, wyrównać powierzchnię, na wierzchu rozłożyć śliwki (podczas pieczenia zanurzą się w cieście). Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 60 minut.

Banał! Ale jaki pyszny! Pachnie późnym latem, wiejskim masełkiem i wspaniałymi śliwkami. Ze zwykłego ciasta coś wyjątkowego, od którego ciężko się oderwać. Siedziałam i przypominałam sobie, jak moja babcia piekła takie ciasta, a później siadaliśmy ze szklanką mleka i graliśmy cały wieczór w karty.
Cudowny miałam wczoraj dzień, między innymi właśnie dzięki temu ciastu. Polecam serdecznie!

piątek, 28 sierpnia 2015

Coś z Niczego

Wczoraj, przeglądając Facebooka, natrafiłam na wiadomość Mrs. Polka Dot na temat komentarzy pod tym postem o treści:

 "Wczorajszy post pisałam z pewną taką nieśmiałością...nie żeby się żalić czy coś, tylko taka refleksja mnie naszła. I wiecie co? Jesteście wspaniałe! Zero hejtu, patrzenia z góry, dobrych rad w stylu "weź się za siebie, ja robię triathlony". Naprawdę pierwszy raz poczułam, że skupiłam wokół siebie cudowną społeczność, coś jak grono przyjaciółek, życzliwych i fajnych. Kompletnie się tego nie spodziewałam, jestem pozytywnie zmotywowana i szczerze wzruszona klasą Waszych komentarzy. Dziękuję!!! ♥"

Pomyślałam sobie wtedy: hmm... stworzenie wspaniałej społeczności - to jest dopiero wyczyn! 
Ogólnie uważam, że największe bogactwo powinny gromadzić osoby, które wnoszą najwięcej wartości w życie innych ludzi. Takie, które działają, żeby pomóc, jak największej liczbie osób. Żeby wszystkim się żyło łatwiej, dostatniej, z pomysłem. Żeby przeżywać życie kawałek po kawałku i chwila po chwili, a nie wegetować i pozwalać, żeby inni nas zmuszali do życia według ich widzimisię.
W blogu http://mrspolka-dot.com/ zakochałam się od pierwszego wejrzenia i od początku jest dla mnie inspiracją (co oczywiście widać po samej nazwie mojego bloga). Zaspokaja on wszystkie moje potrzeby - wizualne, kulinarne, czytelnicze. Autorka, Agnieszka vel. Polka, nie boi się wprost napisać swojego zdania. I chociaż czasem nie zgadzam się z jej poglądami, potrafi sprawić, że zaczynam po prostu zastanawiać się nad istotnymi sprawami w moim życiu, a dzięki temu staję się coraz lepszą osobą. Agnieszka wciąż przyciąga i przyciąga kolejne wspaniałe kobiety, więc społeczność stale się powiększa, ale zasady i wartości pozostają niezmienne - i właśnie to jest najpiękniejsze. Chcę tam należeć, bo czuję się dobrze w miejscu, gdzie każdy szanuje zdanie innych, gdzie nie zostaje wyśmiany, gdzie każdy pomysł jest na wagę złota, gdzie po prostu można zrobić coś z niczego. Czytelniczki są zwykłymi dziewczynami w realnym życiu, ale u Polki stworzona jest cudowna wspólnota. Zrobić coś z niczego - to jest moim zdaniem klucz do sukcesu i za to ZAWSZE zostaje się nagrodzonym, czego z całego serca Agnieszce życzę. Oby było w Internecie więcej takich miejsc. DZIĘKUJĘ!

źródło: http://mrspolka-dot.com/lajza-superstar/

A tak przy okazji, Polka zainspirowała mnie do wypróbowania przepisu na:
Miodową Granolę (wychodzi identyczna jak na zdjęciu - serio!)

Składniki:
400 g płatków owsianych drobnych
150 g płatków owsianych górskich
100 g migdałów blanszowanych
50 g migdałów ze skórką
50 g sezamu
50 g pestek słonecznika
200 g miodu
150 g dobrego oleju roślinnego
1 łyżeczka cynamonu
100 ml wody

Przygotowanie:
  • w garnuszku połączyć miód, olej, wodę i cynamon, podgrzać aż wszystko się roztopi
  • w misce wymieszać suche składniki i połączyć je z miodową polewą
  • piekarnik nagrzać do 160 st C, płatki wsypać na dużą blachę i wstawić do nagrzanego piekarnika na godzinę – co 15-20 minut należy przemieszać wszystko drewnianą łyżką, by równomiernie się rumieniło
  • zmniejszyć temperaturę do 140 st C i dopiekać jeszcze 45 minut (również mieszając co jakiś czas)
  • po upieczeniu dokładnie wystudzić, przechowywać w szklanym słoju
I jeść, jeść, jeść, i podjadać w wolnym czasie :) Moja ulubiona propozycja podania to 5 łyżek Miodowej Granoli, 2 łyżki otrąb owsianych, 1 łyżka otrąb pszennych, owoc jaki nam się zamarzy i mleko - pyyyyyychota!
źródło: White Plate

czwartek, 27 sierpnia 2015

Kocham Swoją Pracę!

To nie żart. Uwielbiam tu przychodzić.
Po pierwsze dlatego, że nie rozpoczyna się o godzinie 8:00, tylko później - zazwyczaj wszystkie moje prace, które zaczynały się o tej chorej godzinie zostały przeze mnie skreślone przed upływem trzech miesięcy. Wstawanie o godzinie 5:00 rano mnie dobija.
Po drugie, jest tak blisko mojego domu, że zajmuje mi ok. 35 min. przyjście do niej na piechotę. Tak dokładnie SPACERUJĘ.
Po trzecie i najważniejsze, mam mnóstwo czasu na to, żeby robić na komputerze wszystkie rzeczy, na które szkoda mi czasu po południu - jak na przykład pisanie bloga. Mogę wyszukiwać różne, cudowne przepisy na obiad, zaczęłam oglądać serial Ally McBeal, mogę gadać z moim kolegą, mogę pisać z moim narzeczonym, dużo się śmieję i piję dużo herbaty czerwonej. Jest cudownie! Mogę się do niej ubrać jak na plażę i jak na spotkanie biznesowe - nikt tu na nic nie patrzy. Planuję, robię przelewy, telefonuję do znajomych. Poza tym mam przerwy, kiedy chcę, jak długie chcę, obojętnie z jakiego powodu. Rewelacja! O! właśnie rozmawiamy o tym, czy to dobrze, że Trump, jak już zostanie prezydentem USA, podniesie podatki. Cudownie! A najlepsze jest to, że mimo robienia tylu rzeczy na boku, to mam najlepsze wyniki w pracy w całym zespole.
Po pracy natomiast przeistaczam się w rasową bizneswoman i rozwijam własną działalność. Ktoś mi kiedyś powiedział, że do godziny 17:00 pracuje się na przeżycie, a po 17:00 pracuje się na fortunę i dlatego stosuję się do tych wskazówek.
Czym się zajmuję?
Pomaganiem innym w nauczeniu ich, że mogą mieć życie, takie jakie tylko chcą. Jest to osiągalne, realne i na wyciągnięcie ręki. Nie znam prostszego sposobu na zostanie bogatym: używasz produktów jednej wybranej firmy, a ona Ci za to płaci. Rozumiesz? Myjesz włosy - firma płaci, pijesz kawę - firma płaci, czyścisz łazienkę... Zgadnij co? Firma płaci! To jest dopiero coś! Jedyna rzecz, którą trzeba zrobić, to powiedzieć o tym, jak największej ilości osób. I ja właśnie to robię i pomagam innym też to robić. Nie ma nic lepszego w życiu niż pomaganie innym. Najwięcej satysfakcji sprawia mi, gdy ktoś mi mówi "Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś!". Jestem niesamowicie szczęśliwa, że zajmuję się w życiu tym, co naprawdę sprawia mi przyjemność. Polecam!

„Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu.” 
Konfucjusz

wtorek, 25 sierpnia 2015

Pierwszy Cud Świata

Do siódmego roku życia jesteśmy w stanie permanentnej hipnozy. SZOK! Większość rodziców (w tym i moi) o tym nie wiedzą i kładą dzieciom do głowy różne głupoty. Ja przez większość życia słyszałam, że "jestem ładna tylko szkoda, że taka gruba", zatem nic dziwnego, że moim największym kompleksem było i jest to, ile ważę. Skoro mówili, że "nie będę nigdy sportowcem", to też nigdy sportem się nie interesowałam, nigdy nie miałam dobrych stopni z wuefu - była to po prostu oczywistość.
Aż do teraz. Tak się składa, że moi koledzy ze struktury Rentierzy.FM ostatnio bardzo promowali 5 rytuałów tybetańskich jako świetny początek dnia i, czując od nich coraz wyższą energię, też postanowiłam spróbować.

O co chodzi?
Chodzi o książkę "Źródło wiecznej młodości", która jest genialna! Jeśli kiedykolwiek zobaczycie gdzieś przypadkiem, w jakiejś księgarni tę pozycję - bez wahania ją weźcie! Zawarte są w niej ćwiczenia, coś pomiędzy jogą a rozgrzewką, które zmieniają ludzi.
Zaczyna się od trzech powtórzeń - BANAŁ - a z czasem ta ilość zwiększa się do 21 razy. I ja właśnie już tyle wykonuję, trochę się przy tym pocę i czuję się świetnie! Chcę to robić codziennie!
I to jest prawdziwy cud, bo z osoby leniwej, nieuprawiającej sporu, stałam się systematyczna, energiczna i pełna życia, a to dopiero początek! Widzę zmiany absolutnie na każdej płaszczyźnie, bo TAK JAK ROBISZ COKOLWIEK - TAK ROBISZ WSZYSTKO!

poniedziałek, 12 stycznia 2015

O Celach Słów Kilka

Wiem, co powiecie (bo mnie również nasuwa się to na myśl). Jest początek stycznia - są noworoczne postanowienia, które już za miesiąc przestaną obowiązywać...
NIE!!!
Już rok temu nie mam postanowień - mam CELE, które realizuje w mniejszym lub większym stopniu - w zależności od tego, czy jestem na nie gotowa czy nie.

Wyobraźcie sobie, że jesteście 3-letnimi dziećmi i dostajecie od rodziców gałkę lodów w wafelku (mnie często zabierała babcia). Będąc małą dziewczynką, czasem się zdarzało, że niepostrzeżenie ta gałka jakimś cudem spadała na ziemię, a ja zostawałam smutna - i bez lodów. Straszne...
Pomyślcie sobie, co by było gdybym poprosiła babcię o dwie gałki lodów zamiast jednej. Dostałabym obie?
NIE!!!
Nie potrafiłam sobie poradzić z jedną, więc z dwiema również nie dam rady.

Tak samo jest z celami. Coś nie poszło po Twojej myśli? Wspaniale! Nie zrealizowałeś swoich planów? Świetnie! Żadnego? Jeszcze lepiej!
Mam dla Ciebie wiadomość - nie byłaś gotowa! - to wszystko. Potrzeba trochę więcej samorozwoju, wewnętrznej motywacji, trzeba przeczytać jakąś książkę, poszukać jak? Ale na samym początku odpowiedzieć sobie na pytanie DLACZEGO?

Dlaczego chcę tyle ważyć? Dlaczego chcę tyle zarabiać? Dlaczego chcę mieć taki związek, jakiego pragnę?
Nie umiesz na te pytania odpowiedzieć? Nie potrzebujesz tego.

Powiem Wam, że ja mam olbrzymie DLACZEGO? i wiem, że prędzej czy później zrealizuję wszystko, w co będę wstanie uwierzyć, że kiedyś to osiągnę. Dzięki temu mimo, że moja droga na razie jest usłana porażkami, wiem, że będę o wiele lepszą osobą, jeśli zaczekam na rezultaty, których pragnę.

Powodzenia w osiąganiu celów! Trzymam za Was kciuki! (A jeszcze bardziej za siebie)



wtorek, 7 października 2014

Napój Detoks-Przyspieszający Metabolizm

Kto pije 2 litry wody dziennie ręka w górę!
Ja też to robię. Teraz mi to wychodzi znacznie lepiej, kiedy biegam - naprawdę po treningu potrafię wypić pół butelki za jednym pociągnięciem.
Dlaczego to jest ważne? 
Słyszałam wiele zalet dobrego nawodnienia organizmu - nawilżona skóra, narządy lepiej pracują, szybsze oczyszczanie organizmy z toksyn... Jest tego naprawę dużo i wcale nie był to impuls do wyrobienia sobie nawyku picia 8 szklanek wody dziennie. Teraz zdradę Ci, co jest dla mnie najważniejsze.
Odwodniony mózg (który masz, jeśli nie pijesz 1,5-2 litrów wody dziennie) działa o połowę mniej wydajnie niż mózg nawodniony. Co to dla mnie oznacza? Wyobraź sobie, że dzisiaj jest ten dzień, kiedy ma przyjść do głowy świetny pomysł i sprawi, że Twoje życie zmieni się o 180 stopni. Wszystko Ci sprzyja, warunki do pracy są bardzo kreatywne, jesteś w 100% skupiona, zrelaksowana i... wielkie NIC, bo Twój mózg nie działa na pełnych obrotach i nie kojarzy przez to faktów.
Tragedia?
Sądzę, że tak. Większość pomysłów nie przyszło komuś do głowy, bo nie pił 8 szklanek wody dziennie -> motywacja na 100%.

Znalazłam w Internetach napój, który nie dość, że sprawi, że będzie Ci się lepiej myślało, ale również łączy w sobie detoksykacyjne właściwości ogórka oraz przyspiesza metabolizm dzięki cytrynie. Całość zwieńczona zostaje cudownymi cechami oraz smakiem mięty.

www.pinterest.com
Oczyszczająca Woda:
  • pół dużego ogórka (jeden średni),
  • 1 cytryna,
  • 1 limonka,
  • 12 listków mięty,
  • 2 litry wody,
Ogórka, cytrynę i limonkę kroimy w plasterki i dodajemy do wody. Wrzucamy listki mięty. Całość mieszamy i wstawiamy na noc do lodówki. Nawadniamy i oczyszczamy, jednocześnie przyspieszając metabolizm.

piątek, 3 października 2014

Biegamy

Pamiętacie, jak w liceum rodzice, nauczyciele lub po prostu ludzie w średnim wieku mawiali:
- Wiecie, Wy teraz nie doceniacie tego, że macie wf trzy razy w tygodniu i ktoś wam wygospodarowuje trzy godziny w tygodniu na ćwiczenia...
No fakt, nie doceniałam. Wstyd się przyznać, ale częściej nie było mnie na wfie niż byłam, oceny miałam jakie miałam. Było minęło.
Dzisiaj patrzę wstecz z rozrzewnieniem, że w wieku 16 lat z wielkim trudem udawało mi się przebiec 400 m. Po półrocznej przerwie w "treningach" (w cudzysłowie, bo to za duże słowo na moje starania), dzisiaj przebiegłam 10 minut bez przerwy (co nigdy wcześniej mi się nie udało) i w ten sposób pokonałam dystans 1,320 km!!! HURRA!!!
Tak się po prostu chciałam pochwalić. Do boju!